1.13

By Kasia on 25th September 2010 — 2 mins read

1.13 to taka śmieszna godzina – powiedziała szeptem spoglądając na wielki zegar w kuchni. Taka śmieszna – powtórzyła, choć tym razem głośniej. I poważniej.

W ciągu minionego tygodnia dni i noce zlewały się w jedną całość. Słońce wschodziło tylko po to, by mogła zasunąć w jasnym salonie ciężkie zasłony. Zachodziło, kiedy siedziała na tarasie z kieliszkiem białego wina. Mijały kolejne dni, a ona trwała gdzieś na granicy rozmyślań i obojętności.

Kiedy zobaczyła go we wtorkowe popołudnie od razu sięgnęła po telefon i poinformowała swoją asystentkę, że bierze kilka dni wolnego. Praca poczeka. Jak zawsze, kiedy pojawiał się on.

Nie podeszła do niego. Nie tym razem. Zamiast tego przyglądała mu się uważnie spod ciemnych okularów. Nie zmienił się. Pomyślała nawet, że tacy jak on nigdy się nie zmieniają. Dostrzegła kilka nowych zmarszczek wokół oczu. Zielone tęczówki i kilka siwych włosów, których nawet nie próbował ukryć. Białą koszulę. Ten sam zegarek. Uśmiechnęła się mimowolnie.

Ciężko było jednoznacznie stwierdzić co czyniło go aż tak wyjątkowym. Spotkali się dawno temu. Zbyt dawno, by pamiętać szczegóły. Kilkakrotnie rozmawiali. O niczym ważnym. Widywali raz na kilka lat. Przypadkowo.

Nie sądziła, by był tym człowiekiem, za którego go uważała. Tym, którego sobie wymarzyła. Ale, prawdę mówiąc, nie miało to żadnego znaczenia.

Sądziła, że każda kobieta ma w swoim życiu takiego mężczyznę – niedościgniony wzór i spełnienie wszelkich oczekiwań. Mężczyznę, który bez powodu przyciąga jak magnez. Męski, hipnotyzujący. Najczęściej nieznany. Widząc go większość z nas pozwala sobie na chwilę zapomnienia i słyszy przyspieszone bicie serca. Przez moment widzimy siebie u jego boku. Oszałamiająco piękną i niewypowiedzianie szczęśliwą. Spełnioną. Przez ten sam krótki moment wyliczamy w myślach wady naszych mężów czy partnerów i jesteśmy pewne, że on taki nie jest. Że nigdy by nie był. A potem nieznacznie potrząsamy głową, robimy zakupy, odbieramy dziecko ze szkoły, włączamy pranie. I tak aż do następnego spotkania.

Ale nie Ona. Ona zawsze brała kilka dni wolnego, by przekonać siebie, że wciąż umie o nim marzyć.

I tak aż do następnego spotkania.

Posted in: opowiadanie

Leave a comment

  • To pragnienie tli się w każdej kobiecie. Wszystkie jesteśmy w jakiś sposób unieszczęśliwione, bo ulegając mu- łatwo odkryć, że jest ułudą, a odsuwając się od niego.. no właśnie. Uciekam od niego daleko, jak tylko migocze mi w głowie, bo czuję, że jest niebezpieczne.

Get in Touch

Your contact message.