delete

By Kasia on 27th May 2010 — 1 min read

Już po raz kolejny usuwała napisany wcześniej tekst. Prawie bezgłośnie naciskała klawisz „delete”.
Nigdy nie musiała martwić się o słowa. Te właściwe zawsze pojawiały się wtedy, kiedy ich potrzebowała. Zgrabnie układały się w głowie. Umiała opisywać uczucia, nazywać pojęcia. Umiała tworzyć historię.
Wierzyła w moc słowa i śmiała się, że musi przepisywać własne życie. Bo tylko pisząc, była w stanie uporządkować i nazwać emocje.

Nic więc dziwnego, że dziś też usiadła przed komputerem. Wypaliła wcześniej kilka papierosów. Przestały drżeć jej dłonie. Myślała, że już się uspokoiła.
Ale słowa nie przychodziły. Nie te właściwe. Siedziała więc bezradnie wpatrzona w migającą na monitorze czarną kreseczkę. Piekły ją oczy. To dlatego, że znów nie założyła okularów. Jakoś nie umiała się do nich przyzwyczaić. Zmiany zawsze były trudne. Myśl, że jej oczy nie są już tak sprawne jak kiedyś napawała ją lękiem. Podobnie jak myśl o każdej innej zmianie. Wiedziała doskonale, że woli ich nie widzieć, nie potrzebować.

Już raz straciła przyjaciółkę. Prawdziwą. Dawno, dawno temu, kiedy była jeszcze pewna, że takie rzeczy się nie zdarzają. Wtedy, dość naiwnie sądziła, że ludzie nie opuszczają naszych żyć ot tak sobie. Że musi być ku temu jakiś powód.
Jej życie determinowało więc pytanie „dlaczego”. A sytuacje, w których nie padała na nie odpowiedź budziły w niej skrajne emocje. Od wściekłości, poprzez irytację, aż do przerażającej bezradności. I bezsenności. Zawsze bezsenności.

Posted in: opowiadanie

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.