dni

By Kasia on 19th December 2010 — 2 mins read

Przeczytała kiedyś, że dni, w kórych pęka niebo są zwyczajne. Nigdy nie mała okazji sprawdzić tego na własnej skórze, ale takie postawienie sprawy, wydawało Jej się więcej niż sensowne. Mimo, że życie chroniło Ją przed dramatami dostrzegała, że dni, w których kończy się świat, niczym nie różnią się od innych. Zegary wciąż biją, a ludzie nerwowo na nie zerkają w porszukiwaniu kilku chwil dla siebie. Rzeczywistość nie zwalnia. Dzieci krzyczą, albo wesoło bawią się na placu zabaw. Pada deszcz, albo świeci słońce. Świat codziennie kończy się dla kilku osób i zwykle nikt tego nie zauważa.

Zastanowiła się przez chwilę dlaczego dziś o tym myśli. Od zawsze uważała siebie za osobę obdarzoną nieprzeciętną intuicją i po chwili namysłu stwierdziła, że takie rozważania muszą do czegoś prowadzić. Zerknęła na zegarek. Miała jeszcze chwilę zanim dzieci wrócą ze szkoły. Włączyła ekspres.

“Dni, w których pęka niebo”, próbowała przypomnieć sobie, gdzie to przeczytała. Z filażanką kawy w dłoni zeszła do biblioteki.
Uwielbiała książki. Kolekcjonowała je i ubóstwiała, choć teraz rzadko miała czas, by sięgnąć po któraś z nich. Rozglądając się po bibliotece uświadomiła sobie, jak dawno tu nie była. Od czasu, kiedy na świecie pojawiły się dzieci miała coraz mniej okazji, by zamykać się tu na długie godziny. Pokój trochę się postarzał. Nieużywane książki wyglądały zbyt ciężko. Trochę jakby uginały się pod nadmiarem nieczytanych liter. Uśmiechnęła się do siebie, kiedy to pomyślała. To prawda, że w stosunku do książek zawsze była zbyt czuła. Nadawała im życia, których przecież nie miały. Nadawała. Czy naprawdę tak trudo jest znaleźć kilka chwili, by móc przeczytać książkę? Była zła na siebie, że zapomniała o wielkiej bibliotece, w której czekały na nią tysiące historii.

“Dni, w których pęka niebo”, wrociła myślą to tych słów. Gdzie to mogło być? Przechodziła powoli wzdłuż regałów. “Dni, w których pęka niebo” powtarzała w myślach.

Książka, która przykuła Jej wzrok z pewnością nie była tą, której szukała. A jednak coś sprawiło, że zatrzymała wzrok na jej grzbicie. Była … No właśnie, jaka? Była używana. Lekka. Wiedziała, że ktoś z niej korzysta. Zdziwiło ją to odkrycie. Mąż nigdy nie podzielał Jej zainteresowania literaturą. Nie przypominała sobie też, by kiedykolwiek widziała go w bibliotece. Dzieci były stanowczo za małe, by z chęcią korzystać z tych książek, albo chociaż chcieć spędzać tu czas. Zaintrygowało Ją to. Pomyślała nawet, że być może oto zaczyna się jakaś fascynująca przygoda. Że za chwilę utonie w tej nowodkrytej książce i, jak to miała w zwyczaju, na kilka godzin zapomni, że to tylko fikcja.
Wyciągała ją powoli, wdzięczna myślom, które dziś Ją tu skierowały.

Z książki wypadł plik zdjęć. Nie musiała się schylać, by wiedzieć kto na nich jest.
Jej mąż Ją zdradzał.

Posted in: opowiadanie

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.