fling

By Kasia on 14th April 2011 — 1 min read

Ich romans rozpoczął się niewinnie – pewnie jak każdy. Był nieplanowany, przypadkowy. Chciany. Ona uciekała przed monotonną codziennością, On przed czymś o czym nigdy nie chciał mówić.

Romanse są trudne – myślała nie raz. Pełne napięć, niedomówień i przemilczanych pytań. Romanse są pełne sprzeczności, namiętności i udręki. Biorąc pod uwagę tę definicję ich taki nie był. Nigdy nie mięli złudzeń dotyczących tego, co tak naprawdę ich łączy. Nigdy nie chcieli wspólnie spędzić życia. Ot, spotykali się od czasu do czasu. Wiadomo po co. Język angielski wdzięcznie określa to jako fling.

Poznali się w pracy – to ponoć dość częste. Zaczęło się od ukradkowych spojrzeń i dwuznacznych pytań. Potem były niezauważalne dla nikogo innego muśnięcia dłonią. E-maile. Spotkania podczas lunchu. A potem? Potem wszystko potoczyło się szybko.

Ona miała męża, którego już nie kochała i dzieci, dla których warto było z nim być. On? On był pełen tajemnic. A Ona, jak na kochankę, przystało nie zadawała zbyt wiele pytań. Nie chciała Go stracić. Był dla niej ucieczką. Miłą przerwą między pracą, praniem i odbieraniem dzieci ze szkoły. Oczywiście, był też wszystkim tym, czym nie był Jej mąż. Łączyły ich emocje. Rzadko kiedy wypowiadane słowa. Krótkie spotkania, trochę na granicy jawy i snu. Długie pocałunki. Dotyk. Szept. Czasem wspólne noce. Nie, nie chciała mieć Go tylko dla siebie. Wiedziała, że romanse nie są po to, by budować wspólną przyszłość. Są odskocznią. Zapomnieniem.

Zdradzała więc swojego męża regularnie. Na kilka chwil przed zaśnięciem, z kolegą z pracy, którego imienia nigdy nie poznała. Z kolegą, o którym fantazjowała od ponad roku. Obok męża, którego nie kochała, i który najczęściej już wtedy spał.

Posted in: felieton

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.