if you leave me now

By Kasia on 22nd February 2010 — 2 mins read

Nie lubiła zimnych poranków.
Takich, w których chłód wdzierał się przez uchylone okna i nie pozwalał wypić kawy na ogrodzie.
Takich, w których marzną dłonie i stopy.
Podczas których lato daje znać, że już się skończyło.

Przez całe lato udawała, przed sobą i innymi, że nic takiego się nie stało.
Skończył się po prostu kolejny związek. To nic wielkiego, prawda? Każdego dnia ludzie spotykają się, tylko po to, by potem rozstać się z jakiegoś powodu.
Jego rzeczy spakowała w wielkie pudła i postawiła w garażu. Była pewna, że po nie nie przyjedzie.
Zniknął z Jej życia prawie tak szybko jak się pojawił. Na pewno nie będzie żałował. Nie będzie też myślami wracał do czasu, który spędzili razem. Rzeczy, które u Niej zostawił zastąpi innymi. Lepszymi.
Taki typ.
Czasem zastanawiała się co by zrobiła, gdyby nagle pojawił się w Jej drzwiach. Przeprosił, powiedział, że żałuje i nie umie bez Niej żyć.
Przecząco kręciła głową udając, że nawet nie chce o tym myśleć. Przecież nie można wybaczyć, że ktoś, ot tak, wyszedł, rzucając przez ramię “to się nie uda”. Nie przyznawała nawet przed sobą, że nie musiałby nawet przepraszać. Wystarczyłoby, gdyby się pojawił.
Czasem bywała tak szczera sama ze sobą. Przyznawała w duchu, że dla Niego zostawiłaby wszystko. Potem upijała się kilkunastoma kieliszkami czerwonego wina i budziła przy wypalonych już świecach.

Po rozstaniu bardzo szybko musiała się pozbierać. Tak, by nikt nie zauważył, że po raz kolejny zawalił się Jej świat.
Miała 30 lat i za sobą tylko kilka poważnych związków, które kończyły się w najmniej oczekiwanych momentach. Nigdy nie wiedziała co odpowiedzieć, gdy ktoś pytał “a dlaczego? a co się stało?”. Nie wiedziała dlaczego mężczyźni, na których Jej zależy, w mniej lub bardziej pogodny dzień, odchodzą z Jej życia.
Mówiła sobie, że to nic. Że trudno.
Miała pracę, którą lubiła i przyjaciół, z którymi mogła wypić wino. W wolnych chwilach sprzątała mieszkanie, układała w szafach. Znajdowała czas, by zająć się ogrodem. Czytała książki. Częściej wyjeżdżała.

I tylko w chłodne poranki nie znajdowała w sobie dość siły, by udawać, że wszystko jest w porządku.

Posted in: opowiadanie

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.