pstryk i już

By Kasia on 13th June 2009 — 2 mins read

– Proszę spojrzeć trochę bardziej w prawo.
Był fotografem z pasji. Z wieloletnim doświadczeniem i raczej zadowolonymi klientami. Do Jego studia codziennie przychodziły kobiety. Jedne ładne, inne brzydsze. Zdarzały się, choć rzadziej, kobiety piękne. Przychodziły też matki i staruszki.
Kobiety siedzącej przed Nim nie mógł zaliczyć do żadnej z grup. Ta była zjawiskowa.
Tak, zjawiskowa. Tylko to słowo przychodziło Mu na myśl, gdy na Nią patrzył.
Była delikatna. Krucha. I jedynie w spojrzeniu, w dużych, zielonych oczach, miała niespotykaną siłę. A może nie siłę, a ogromny dystans. Spokój, którego nie burzył ani świat, ani natarczywe pytania.
Spoglądając na matówkę, spoglądał na Jej rude, kręcone włosy. Na drobne loki i liczne piegi, które sprawiały, że wyglądała trochę jak niepokorna nastolatka. Ale wystarczyło spojrzeć w Jej oczy, by nastolatka zniknęła. Siedziała przed Nim kobieta, która wiedziała, że i dlaczego podoba się mężczyznom. Kobieta, której nic to nie obchodziło.
Kiedy nie zauważył na Jej dłoni obrączki, trochę z przekory, a może bardziej z ciekawości, zdobył się na niewinny flirt. W końcu i na Jego placu nie było obrączki.
W kilku szorstkich słowach dała Mu do zrozumienia, że przyszła tu po zdjęcie. Nie paszportowe, więc faktycznie, może spojrzeć trochę bardziej w prawo.
Nie próbował już z Nią rozmawiać. W myślach skarcił się, za szczeniackie zachowanie. Ukradkiem spojrzał w Jej oczy. Było w nich zdecydowanie, upór i pociągający dystans, którego mężczyźni nigdy nie zrozumieją.
Już, koniec tego. Jest profesjonalistą.
– Dobrze, a teraz proszę spojrzeć na mnie. Dobrze. A nie, proszę poprawić włosy, zakrywają ucho.
Nerwowo odgarnęła włosy. Pomyślał, że zrobiła to zbyt szybko. Zupełnie nie pasowało to do spokoju, jaki, jakby od niechcenia, wniosła do studia. Nie pasowało do subtelnej wyniosłości i elegancji.
– Już dobrze. – Chciał Ją trochę uspokoić. Choć nie miał pojęcia, dlaczego ta prośba tak wyprowadziła Ją z równowagi. Patrząc teraz na Nią wiedział, że wyprowadziła.
Mocno zacisnęła usta i szybciej mrugała. Kciukiem przesuwała koraliki zielonej bransoletki, którą miała na prawej ręce.
– W porządku. Jeszcze tylko jedno i będzie Pani wolna.
Uśmiechnął się do Niej życzliwie. Przez chwilę zastanawiał się czy nie ponowić zaproszenia na kawę.
– Pani płacze?
Wybiegła ze studia stukając cienkimi obcasami. Chyba powiedziała przepraszam, choć może tak Mu się tylko wydawało.

Posted in: felieton

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.