Traktat o pluszowych misiach

By Kasia on 28th April 2010 — 2 mins read

Niezdarnie ciągane po podłodze.
Wrzucane do wózka. Tulone. Przykrywane kołdrą. Sadzane przy stole.
Nie zawsze nieme. Towarzysze dziecięcych zabaw, powiernicy tajemnic, wierni przyjaciele.
Mają tę jedną jedyną wadę, że nie rosną. Przekładane z miejsca na miejsce, z czasem lądują na strychu lub w zagraconym garażu. Nim zostaną wyrzucone przejdą jeszcze kilka selekcji. Wspomnienia dorastających dzieci raz po raz będą przedłużały ich pobyt. Ale w końcu sentyment matki (dzieci już nie będą ich bronić) zastąpi praktyczna potrzeba stworzenia wolnego miejsca.
Nim zostanie wyrzucony usłyszy, że jest stary, zbyt brzydki i zniszczony, by móc komuś go oddać.

Ona nigdy nie wyrzuciła swojego misia. Nigdy też nie zapomniała Jego imienia.
Od lat wozi Go ze sobą w jednym z kartonowych pudeł i przeprowadza z miejsca na miejsce. Był z Nią w kilkunastu krajach, w każdym mieszkaniu, które wynajmowała.
Co prawda wiedział coraz mniej, bo rzadko z Nim rozmawiała. Ale mimo to, nie skarżył się. Pamiętał zbyt dobrze, że wyprowadzając się zostawiła w domu rodziców niebieski worek z innymi misiami. Tylko Go zabrała ze sobą.
Od tamtego momentu zajmował szczególnie miejsce w każdym z Jej domów. Był obiektem nieustannego zachwytu. Ludzie, w różnych językach, zawsze powtarzali, że jest uroczy.

A Ona? Zmieniła się odkąd Ją poznał. Urosła. Już nie była tą wesołą dziewczynką z ciemnymi warkoczami. Jej włosy miały teraz miedziany odcień. Czasem były kręcone. Miś nigdy nie wiedział, gdzie można kupić nowe włosy. Pamiętał jedynie, że trzeba to robić raz na dwa miesiące.
Robiła coś co inni nazywali ‘oszałamiającą karierą’. Tego też miś nie rozumiał. Wiedział za to, że jeśli się to robi, rzadko bywa się w domu przed 20 i trzeba pracować w weekendy. Perspektywa ‘oszałamiającej kariery’ nieszczególnie Mu się podobała. Miał wrażenie, że Jej też nie. Ale nic nie mówił.
Zauważył, że nie ma już tylu koleżanek, co kiedyś. Ciągłe przeprowadzki nie sprzyjały zawieraniu nowych znajomości. Rzadko ktoś Ją odwiedzał, rzadko dzwonił. Teraz, zamiast spotykać się ze znajomymi chodziła na zakupy i zawsze wracała z kilkunastoma torbami. Ale nawet wtedy się nie uśmiechała. W ogóle rzadko to robiła.

Nie zmieniło się w niej tylko jedno. Wciąż miała te same, dziecięce problemy. Nadal płakała, kiedy ktoś powiedział Jej coś przykrego. Żaliła, kiedy po raz kolejny czuła się samotna i tęskniła za rodzicami. Gdy odchodzili kolejni mężczyźni, gdy zapominały kolejne koleżanki.
Tuliła wtedy pluszowego misia prawie tak samo jak wtedy, gdy miała 5 lat. Tyle tylko, że już nie pytała co u Niego.

Posted in: opowiadanie

Leave a comment

Get in Touch

Your contact message.